to jest podróż sentymentalna.
Tak długo, a takie krótkie
Nikt dziś nie jest tym, kim kiedyś był,
lecz mimo to jestem z nim
Chociaż wiem, że wkrótce też nie będzie tym,
Są noce, gdy świt przychodzi,
czy chce, czy nie, zawdzieśnie
jak on podnosi ręce do góry bezwiednie
I tak ciągle odchodzi, samotny człowiek,
ale ja czekam, bo wracam do niej.
Dziś nie jestem, kim kiedyś był
Nie będzie tym, kim teraz jestem
nie będzie tym kim teraz jest
I choć nie jestem kim kiedyś był,
nie będzie tym kim teraz jest
Dziś nie jestem kim kiedyś był
Lecz mimo to czekam na niego
I chociaż bieda, że próbce chcesz,
nie będzie tym, kim ten jest
To słońce, co podeszło stąd,
To słońce, co po deszczu stał,